środa, 23 lipca 2014

"Mamo, nie chcę być idealna"


Wypatrzyła mnie już z drugiego końca parku. Niekoniecznie miałam ochotę na pogawędkę. Byłam zmęczona nawałem pracy, który sobie sama ostatnimi czasy zafundowałam. To miał być czas tylko dla mnie i Zu. Uciekałam, ale chyba za wolno...

niedziela, 20 lipca 2014

Syndrom krzesła fryzjerskiego [mama ma czas]






„Syndrom krzesła fryzjerskiego”, paniczny lęk przed fryzjerem. Poważnie. Choruję od 9 roku życia, jak jakaś pani (nadajmy jej pseudonim „Brzytwa”), która uważała się za fryzjerkę postanowiła zafundować mi metamorfozę życia. Cięcie nie było zdecydowanie jej mocną stroną. Suche (kręcone!) włosy, krótki bob (kręcone, kręcone włosy!). Gdybym wpadła pod kosiarkę, wyglądałabym o niebo lepiej.

piątek, 18 lipca 2014

Afera na 102



Mam trochę obaw pisząc ten tekst. Wiem, że wywołam aferę – możliwe,że największą historii polskiej blogosfery parentingowej. Pewnie mogłabym to przemilczeć, ale ilu jeszcze niewinnych ludzi ma ucierpieć, zanim ktoś odważy się powiedzieć prawdę? Wciąż, gdy myślami wracam do tamtych chwil, dostaję dreszczy. Nikomu nie życzę takich doświadczeń...

poniedziałek, 14 lipca 2014

Marzenia



Kiedy byłam mała chciałam być piosenkarką … albo miss. (Z drugiego marzenia w ogóle nie jestem dumna). Dezodorant był mikrofonem, a odwrócona miska sceną. Miałam nawet ułożone choreografie do utworów młodej Britney. Pamiętam jeden z wyjazdów nad morze. Mama zrobiła mi zdjęcie na plaży. Położyłam się na brzegu, ręką oparłam głowę. Mama krzyknęła „uśmiech”, a ja wyszczerzyłam swoje krzywe ząbki. „To będzie okładka mojej pierwszej płyty”. Miałam wtedy seledynowy strój i głowę pełną marzeń.

Teraz siedzimy tu razem – ja, Zuza i moje niezrealizowane marzenia. Mówię jej, codziennie – marzenia się spełnia, ja Ci pomogę. Mówię, że jeśli będzie chciała zamieszkać w Japonii, to pojadę z nią, że jeśli będzie chciała zostać treserem delfinów, to znajdziemy najlepszą szkołę. Mówię, żeby spojrzała prosto w słońce, żeby łapała te promyki, te które odbijają się na jej policzkach. Boję się, kiedy zapyta:

-Mamo, a kim Ty chciałaś zostać jak byłaś taka mała jak ja?
-Piosenkarką...
-A dlaczego nie zostałaś piosenkarką?

Dlaczego?

Sumienie mi podpowiada „miałaś jej nigdy nie okłamywać”. Mam jej powiedzieć, że świat, to nie marzenia? To nie ten kucyk, o którym myśli przed zaśnięciem? Żeby nie marzyła, żeby przestała, że to nie ma sensu, że szkoda czasu? Jak? Zabić w niej to, co w dzieciństwie najlepsze? Ja mam cele, nie marzenia! 

- Za słabo marzyłam, córeczko. Za słabo.






niedziela, 6 lipca 2014

Dlaczego jesteś nieszczęśliwy?



… jakiś czas temu:

Nie musisz akceptować życia takim jakie jest. Zmień coś. Wyznacz sobie cele, nie marzenia. „Marzenie” brzmi nazbyt nierealnie i często kojarzy się z czymś materialnym. Brzmi jak coś o czym myślisz, nie coś, co starasz się spełnić, niebieskie migdały – wiesz o czym mówię? Myślisz, że Twoje marzenia się nie spełniają? Masz rację. Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia (realizuje cele, gwoli ścisłości).

Czujesz, że coś tracisz? Nie szukaj winnego. Szkoda czasu walczyć o rację, kiedy obok Ciebie, burzy się coś niezwykle istotnego. Walcz! O to, by ocalić, przetrwać, wzmocnić. Czasami warto odpuścić. Jaką wartość, będzie miała Twoja racja, jeśli obudzisz się jutra sam. Twoja racja nie przytuli Cię w zimowy poranek, nie zaparzy herbaty w chorobie, nie obejrzy z Tobą ulubionego filmu.

Może upadek nie oznacza końca? Może to możliwość, szansa jaką Ci daje los? Może nadszedł moment, w którym możesz zacząć wszystko od nowa?

Nie jestem psychologiem. Pewnie się nie znam. Po prostu coraz częściej zauważam, że ludzie nie są nieszczęśliwi. Oni zatracili zdolność zauważania szczęścia. A my, samarytanie XXI w., zamiast im pomóc te zdolność odzyskać, dajemy im coś, co powinno to szczęście wywołać – nowa bluzka, butelka wina, pudełko czekoladek... Nie wywołasz uśmiechu, jeśli ktoś nie potrafi zauważać do tego powodów.

Odpuść. Nie rozmyślaj. Kochaj. Żyj. Celebruj.

Nikomu nie musisz nic udowodnić. Jesteś najlepszy. Jedyny.

Mogę wszystko zmienić. Zacznę od siebie.

...dziś: 


Popełniłam wszystkie z wymienionych błędów. Chciałam udowodnić, że to nie moja wina, że nagle całe życie wymknęło mi się spod kontroli. Wygrałam. Udowodniłam, ale tylko sobie, bo obok już nikogo nie było.

Upadłam. Zaczęłam od nowa. 

Odpuściłam. Nie rozmyślam. Kocham. Żyję. Celebruję. 

Wiem, że jestem jedyna. Najlepsza. Mam dla kogo.









AddThis